Wiedza o przodkach - koszty - warto, czy nie warto?

1. Co sądzisz o poszukiwaniach genealogicznych własnych "korzeni" ?
2. Czy ww. temat jest dla Ciebie interesujący?
3. Co chciałbyś wiedzieć, lub może masz ciekawe informacje?
JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Wiedza o przodkach - koszty - warto, czy nie warto?

Postautor: JanuszStankiewicz » sob maja 07, 2005 13:36

Chciałbym podzielić się pewnym wrażeniem, które miałem sposobność doświadczyć, a jednocześnie uświadomić wszystkim początkującym badaczom dziejów własnej rodziny, jakie możliwe są bariery, które bardzo ciężko jest pokonać, otóż:
dochodząc do krańca możliwości uzyskania źródłowych dokumentów stany cywilnego, a jak wiadomo jest to mniej więcej przełom XVIII i XIX w - w zaborze rosyjskim – w pozostałych czasem można sięgnąć „głębiej”..., genealog stoi przed dużym problemem – czy zdoła jeszcze odszukać coś więcej? – i zadaje sobie pytanie gdzie skierować i jaką drogą podążyć, aby móc się jeszcze coś więcej dowiedzieć o własnych przodkach.
Ja stanąwszy „w miejscu” w połowie XVIII w., nie znalazłem już żadnych danych zarówno w Archiwach Archidiecezjalnych jak i w konkretnych parafiach. Rozliczne wojny i ich konsekwencje, jakie ogarniały ziemie Mazowsza, nie zostawiły już prawie żadnych „pisanych śladów” w postaci dokumentacji. Do tego braku historycznych zapisów przyczyniły się w głównej mierze najazdy szwedzkie, powstania, jak także - chyba najgorsza – II wojna światowa i powstanie warszawskie, w trakcie którego okupanci hitlerowscy dokonywali masowej rzezi nie tylko na ludności polskiej, ale także wyżywali się dosłownie na wszystkim co nosiło znamiona polskości.
Nie tutaj jest czas, aby opisywać „szczególne zasługi” oddziałów SS i korpusów obcokrajowców wchodzących w skład armii niemieckiej, ale właśnie te działania przyniosły straszliwe spustoszenie zarówno w archiwach państwowych jak i w archiwum Archidiecezji Warszawskiej – wszystkie zbiory spłonęły właśnie w 1944 r. (jak ci barbarzyńcy mogli dokonać takich „mordów” dokumentacji ? – wszystko co najgorsze ciśnie się na usta ...)
Powracając do tematu: oczywiście kolejne kroki skierowałem do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, aby tam znaleźć jakieś rozwiązanie dotyczące śledzenia wcześniejszych losów rodziny. Faktem jest, że pozostało jeszcze w tym archiwum mnóstwo różnego rodzaju dokumentacji źródłowej, ale raczej nazwijmy to społeczno – państwowej, a nie ściśle osobistej.
Nie dysponując zbyt dużą ilością wolnego czasu postanowiłem zadać pytanie o uruchomienie kwarendy, dotyczącej odszukania w księgach ziemskich i grodzkich osób, które mnie interesują.

Otrzymałem odpowiedź, która mnie „przytłumiła” – za przeszukanie ok. 64 ksiąg zażyczono sobie zapłatę w wysokości 16.000 zł !!!

Na ileż zatem wycenić swoją własną pracę przeszukiwania ok. 300 ksiąg ASC, nie licząc innych „naokólnych” zajęć w postaci np. pism do USC, czytania i opracowywania książek historycznych, szperania w zasobach internetu, uruchomienia i utrzymywania strony www - i ile trzeba byłby wziąć pieniędzy za zamieszczone na niej informacje?

Bynajmniej nie mam tutaj żadnej pretensji o tak ogromny koszt odszukiwania – czas pracy naukowców jest przecież bardzo cenny, ale stwierdziłem refleksyjnie, że genealogia jest dobra dla ludzi, którzy czują w niej pasję badawczą i mogą poświęcić się dla zdobycia takiej wiedzy.
Zobaczcie zatem młodzi genealodzy, jak wielka jest wartość materialna waszego czasu, poświęcenia i wiedzy, a nie liczcie przy tym, że ktoś inny coś dla was zrobi (chyba że wygracie milion w totka i z części tych pieniędzy opłacicie badania...) – sami musicie przejść ten szlak.
Jedyną, a zarazem bardzo wielką satysfakcją z waszej pracy, pozostanie świadomość i wiedza o tym skąd jesteście i jakie były losy waszej rodziny. Te specyficzne pozycjonowanie własnej osoby w ogólnym środowisku w jakim żyjecie jest nieocenioną pomocą w kształtowaniu Waszego życia, bowiem na tym właśnie można opierać swoje postrzeganie i znajdywanie rozwiązań na bieżące problemy, możecie z podniesioną twarzą zmagać się z trudami codzienności i najważniejsze – pamięć o Was nie zaginie nawet po wielu wiekach...

):swetdrop Janusz Stankiewicz

Kenny

Postautor: Kenny » ndz sie 14, 2005 15:30

Bardzo słusznie.Można się pod tymi spostrzeżeniami tylko podpisać.Na pocieszenie mogę jedynie napisać,że AGAD nic nie wnosi ze swojego zasobu do genealogii,a czasy,kiedy niektóre archiwa będą dostępne dla obywateli jeszcze przed nami.

Ryszard
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 11
Rejestracja: ndz cze 18, 2006 09:33
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Ryszard » ndz cze 18, 2006 10:02

Ja tam bym w ogóle archiwów nie przeceniał. Archiwa nie zubożeją aż do najbliższej wojny :( .
Póki czas trzeba tworzyć własne archiwa oraz gromadzić wiedzę rozrzuconą po ludziach. Pewnie każdy genealog-amator doświadczył (albo doświadczy) nieodwracalnej straty źródeł. Ja w 2005 utraciłem aż 3 osoby z grona tzw. seniorów rodu, którzy wprawdzie podzielili się ze mną faktami podstawowymi, ale najciekawsze były jednak opowieści, kto jaki był, historie rodzinne itp.

A co do kosztów kwerend, to ma Pan rację. Szkoda pieniędzy, tym bardziej, że nie zawsze są efekty. Myślę, że poza własnymi poszukiwaniami warto poczekać - ile nie wiem - 5,10, czy 15 lat, aż większość archiwów zostanie zdigitalizowana i udostępniona w sieci. Wtedy myk - i drzewo będzie gotowe :)


Wróć do „GENEALOGIA i TY”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość