<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Twórczość Stankiewiczów

  • Biblioteka Stankiewiczów
  • Galeria malarstwa Stankiewiczów
  • Galeria rzeźby Stankiewiczów
  • Muzyka Stankiewiczów
  • Film i Teatr
  • Różne

  •  

    Galeria Stankiewiczów

    Aleksander Stankiewicz

    Aleksander Stankiewicz (1824 - 1892) naukę rysunku rozpoczął wcześnie – już w roku 1834 był uczniem Jana Feliksa Piwarskiego w warszawskim Gimnazjum Gubernialnym. Od 1835 uczęszczał do prywatnej szkoły malarskiej Aleksandra Kokulara, kształcił się też u Franciszka Lampiego. Wcześnie też zaczął pokazywać swe prace publicznie – od roku 1840 uczestniczył w warszawskich Wystawach Sztuk Pięknych. W latach 1844-1846 studiował w petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem A.T.Markowa. W czasie studiów otrzymał wyróżnienie i dwa srebrne medale za portrety. W 1846 wyjechał na stypendium rządowe do Rzymu. W roku 1852 był jeszcze w Warszawie, ale powrócił do Rzymu, gdzie pozostał już na stałe. Przyjaźnił się z Henrykiem Siemiradzkim. Malował portrety i przeznaczone do kościołów kompozycje religijne. Popularność przyniosły mu obrazy rodzajowe malowane we Włoszech. Jeden z nich – Włoszkę z dzieckiem – zakupił do swoich zbiorów P.M.Tretiakow.

    http://www.agraart.pl/cgi-bin/obiekt.cgi?act=1&qt=1140200108&nr=119

    Eugeniusz Get-Stankiewicz

      Szanujmy wolę artysty ...

    Helena Stankiewicz

      STRONA Pani Heleny:  http://hestan.w.interia.pl/index.html

    Kożuchów • Twarz wszystko mówi
    Rafał Stasiński • Czwartek, 15 marca 2007, 12:12:53

    Mówi, że spośród wszystkiego, co nas otacza, najważniejszy jest człowiek. I właśnie on gości na większości jej obrazów. Malarka Helena Stankiewicz mimo, że przeszła ciężką chorobę, nie odstawiła pędzla i płótna 
    Na ścianach wisi kilkadziesiąt portretów. Uwagę zwracają nienaturalnie duże oczy. Ponoć to zwierciadło duszy. Tu jakiś mężczyzna. Tam sama artystka w lustrzanym odbiciu. A ten obraz namalowałam podczas bezsennej nocy. Krytyk, który oceniał tę pracę, dopatrzył się wielu błędów. Nie przejęłam tym się, bo to moja wizja – opowiada malarka Helena Stankiewicz o jednym ze swoich dzieł. W sumie przez kilkadziesiąt lat stworzyła ponad dwieście obrazów. Trafiły do znajomych, rodziny. Część kolekcji zdobi jej domek.

    Wśród malarzy krąży anegdotka, że kiedyś odbył się konkurs. Okazało się, że wygrała praca wykonana przez małpę. Po prostu artysta dał temu zwierzątku rower, by te pojeździło po płótnie – śmieje się pani Helena. Dlatego tak ważny dla niej jest realizm: Sztuka nie może być sztuką dla sztuki. Powinna wywoływać emocje. Obojętnie, czy złe, czy dobre. Co z tego, że namaluję ekspresję, skoro nikt jej nie zrozumie.

    Domowe zacisze

    Niedawno pani Helena przeszła ciężką operację. Miała guza mózgu. Walkę z chorobą wygrała. Wróciła do swojej życiowej pasji. Znów godzinami przesiaduje w swojej domowej pracowni. Rozkłada blejtram, chwyta pędzel. W styczniu zdobyła nagrodę podczas Lubuskiego Przeglądu Twórczości Nieprofesjonalnej w Zielonej Górze. A na dodatek prowadzi swoją własną stronę internetową.

    Natchnienie? Z tym bywa różnie. Czasem spoglądam się na jakiś obiekt i nic szczególnego nie widzę. Innym razem okazuje się to doskonałym motywem. Zawsze kiedy wracam z jakiegoś wernisażu, wystawy czy spotkania z ludźmi mającymi podobnego bzika, jak ja, aż rwę się do malowania – mówi H. Stankiewicz.

    Od świstka do konkursu

    Z malarstwem spotkała się w dzieciństwie. Razem ze swoim rodzeństwem przyglądała się obrazom swojej starszej siostry. Naśladowała ją. Marzyła by pójść na akademię sztuk pięknych. Rodzicom to się jednak nie podobało. Dlatego poszłam do liceum ogólnokształcącego. Pochodziłam z wielodzietnej rodziny. Trzeba było iść szybko do pracy – wspomina. I tak została bibliotekarką. Potem poświęciła się wychowaniu dzieci. Na kilka lat zapomniała o obrazach. I znów do nich wróciła, tym razem będąc księgową w Zasecie. Zawsze mówiłam, że jak mnie w życiu spotka konieczność pracy z rubryczkami, to będzie dla mnie kara za grzechy. Pracy jednak nie było i musiałam się na to zgodzić – dodaje.

    Malowanie ciągle siedziało jej w głowie. W chwilach wolnych brała ołówek, świstek papieru i rysowała. Lubiła portretować. Nie miała jednak modeli, a krępowała się powiedzieć koleżance z pracy: „Słuchaj zrobię ci szybko portret”. Swoich umiejętności długo nie utrzymała w tajemnicy. Jej talent dostrzegł Andrzej Zalopany, zakładowy plastyk. Od razu zaproponował wystawę i udział w ogólnopolskim konkursie. To takie bazgroły – odpowiedziała wtedy skromnie. Poza tym była aktywną działaczką „Solidarności” i nie bardzo uśmiechało jej się uczestniczyć w reżimowym konkursie. Bałam się, czy się nie zbłaźnię, czy w ogóle warto – dodaje. Chęć sprawdzenia się zwyciężyła. Zadebiutowała wystawą w zakładowym bufecie. Potem w Inowrocławiu w 1985 r. odebrała wyróżnienie.

    Bez kompleksów

    Nawet nie śniło mi się, że dostanę jakąś nagrodę. Jechałam na konkursowy wernisaż z myślą, że zobaczę, jak wiszą moje prace w sąsiedztwie innych. Wyróżnienie mnie upewniło, że nie powinnam mieć kompleksów. Przecież nie miałam żadnej wiedzy na temat malarstwa, nie miałam nawet profesjonalnego sprzętu, bo ten kupowało się w sklepie za okazaniem legitymacji malarza – podkreśla pani Helena.

    Jeszcze w latach 80. została członkiem Lubuskiego Towarzystwa Kultury. Spotykała się z malarzami amatorami, a także profesjonalistami. Od nich uczyła się rzemiosła. Podczas plenerów podglądała innych. Najważniejszy, z wszystkiego, co nas otacza, jest człowiek. Dlatego tak bardzo lubię go portretować. Nie przepadam za pejzażami i malowaniem architektury – zaznacza H. Stankiewicz. Dziś jest słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Uczestniczy w warsztatach plastycznych.

    Co zarzucają mi krytycy? Mówią, że powinnam upraszczać, mniej bawić się szczegółami, dać ponosić się emocjom. Zresztą pierwszym krytykiem jest mój mąż. Zawsze zauważa rzeczy, które należy poprawić. Ja nigdy nie jestem zadowolona ze swoich dzieł. Ciągle widzę w nich jakąś niedoskonałość – mówi pani Helena.

    Katarzyna Stankiewicz

      STRONA Pani Katarzyny:  http://www.mga.pl/stankiewicz/PL/index.htm

    Małgorzata Stankiewicz

      ?

     Stefan Stankiewicz

      Strona z obrazami:         http://www.galeriatriada.com/Stefan%20Stankiewicz.html

    Zenon Stankiewicz

     Zofia Stankiewicz

     
    Grafik. malarz. Ur. 14.11.1862 Ryźnia k/Radomyślazm. 4.X.1955 Warszawa. Studia: 1878-80 Warsz. Szk. Rys. W. Gersona Warszawa; 1880-83 Acad. Julian. Paryż (dyplom z Medalem Srebrnym u R. Fleury). Członkowstwo: TZSP; Pol. Tow. Artyst. Twórczość i działalność: malarstwo sztalugowe (olej, pastel) pejzaż, martwa natura; grafika warsztatowa (techniki metalowe, litografia, linoryt). Przykłady prac: obrazy- "Warszawskie Stare Miasto", "Wschód księżyca", "Pług", "Noc zimowa"; grafika - "Warszawa", "Pomorze". . Wystawy ind.: 1902 Salon Krywulta; 1925 Salon Garlińskiego; 1930 Pol. Tow. Artyst.:1932 TZSP. Wystawy zbior.: 1913. 1915 Salony Wiosenne TZSP; 1917 Salon d'Art. Kijów; 1927 PWK. Poznań;
    1939 Wyst. Objazd. Bloku; 1949 III Wyst. Prac Polskich Artyst. Niezależnych, PW; Nagrody: 1933 Nagr. m.st. Warszawy. Odznaczenia: Złoty Krzyż Zasługi. Zbiory: Muz. Nar.. Warszawa, Kraków. Bibliografia: Thieme-Becker; WEP; E. Swieykowskl. Pamiętniki Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Kraków 1854-1904. Kraków 1905; E. Niewiadomski, Malarstwo polskie XIX i XX w., Warszawa 1926; F. Siedlecki. Grafika polska vi świetle krytyki zagranicznej, Warszawa 1927; A. Peretiatkowicz. Współczesna kultura polska, Poznań 1932; S. Łoza, Czy wiesz kto to jest? Warszawa 1938; J. Szczepańska, Zofia Stankiewicz akwaforty i akwatinty, Warszawa 1954; Świat 1894;
    Tyg. II.1902.1903; Prz. Warsz.1923/26; Sztuki Piękne 1925/1, 1934/10; Prz. Lubel. 1925/7.


    Polska graficzka, rysowniczka i ilustratorka czynna w Warszawie reprezentująca nurt symbolizmu. Urodzona w 1862 roku w Ryźnej na Ukrainie, zmarła w 1955 roku w Warszawie.
    Ukończywszy studia chemiczne w Charkowie rozpoczęła w 1876 roku edukację artystyczną pod kierunkiem J. Schreidera. Naukę kontynuowała od 1878 roku w Szkole Rysunkowej Władysława Gersona w Warszawie. W 1880 wyjechała do Paryża by doskonalić swe umiejętności malarskie w Académie Julian u T. Robert-Fleury'ego, P. Delaroche'a, J.-P. Laurensa i W. A. Bouguereaau. Po powrocie do Warszawy w 1883 rozszerzyła studia w pracowniach Miłosza Kotarbińskiego,
    Konrada Krzyżanowskiego
    i Kazimierza Stabrowskiego. Współpracowała jako ilustratorka z poczytnymi czasopismami "Kłosy", "Tygodnik Ilustrowany", "Bluszcz" i "Wędrowiec". We wczesnej fazie twórczości malowała rozległe ukraińskie pejzaże ewokujące nostalgiczny nastrój. (wg. http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_stankiewicz_zofia )
      

    Mam gorąco prośbę do Państwa, którzy mają w swoich zbiorach prace, których autorami były osoby o naszym nazwisku o nadsyłanie skanów (lub zdjęć) tych prac.

    * Pierwszym celem byłoby zaprezentowanie na naszej stronie wszystkich posiadanych przez Państwa prac
    * Drugim celem - opracowanie noty biograficznej autora



    11 luty 2006 r. - 3 wrzesień 2007 r.

    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005