<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Przyjaciele - ich okiem i piórem

  • Zamek w Odrzykoniu: spojrzenie Ani
  • Odświeżanie pamięci
  • Ludzie i wydarzenia - "Wojna, która połączyła"
  • Zostają wspomnienia
  • Końskie w czasie okupacji
  • Wielcy zapomniani
  • Może ktoś wie ?
  • Zapiski Jana Forowicza
  • Życie partyzanckie - wspomnienia
  • Bliskie spotkania I stopnia
  • Jestem potomkiem hetmana wielkiego koronnego
  • Technikum Elektroniczno - Mechaniczne
  • Fantastyka w grafice młodych twórców
  • Stefan Kowalewicz - wspomnienie
  • Komorów - historia i dzień dzisiejszy
  • "Pamietnik Redaktora 1902 - 1985" Adam Grabowski - cz. 1
  • "Pamietnik Redaktora 1902 - 1985" Adam Grabowski - cz. 2
  • Józef Markowicz i jego rodzina w Komorowie
  • Kolejny 1 Września
  • Marysia
  • Wojenne losy Kresowiaka - Bronisław Adamowicz
  • Antoni Marceli Kostka 
  • Korzenie rodu Ejgierd
  • Zamyślenia katyńskie i wileńskie
  • Życie bez Ojca
  • Jan Siwiec
  • Był sobie człowiek
  • Eygierdowszczyzna
  • Wspomnienie o Walentym Nowaku
  • Śladami rodu Eygierd (Ejgierd )
  • Śladami rodu Eygierd (Ejgierd ) cz. 2
  • Zabytkowy Komorów
  • Zabytkowy Komorów cz. 2
  • Zabytkowy Komorów cz. 3
  • Komorów - suplementy


  • Był sobie człowiek
    opowiadanie o Romku Ejgierdzie

    opracowanie Janina Danuta Ejgierd van der Horst



    To nie jest takie proste napisać o zwykłym człowieku, członku AK ...




    Mój tato Romuald Ejgierd, urodził się w piękną zimową noc 25 grudnia 1925 roku w majateczku dziadka Edwarda w Karolinowie pod Trąbami.
    Byl czwartym i najmłodszym z rodzeństwa, najstarszy byl Bronek, następne jedynaczka Janina, Stach no i po wielu latach niespodziewanie przyszedl na świat mój tato Romek. Dziadkowie posiadali folwark ok. 60 hektarow ziemi, owszem nie był duży lecz mieli w tym rowniez ok. 30 hektarow lasu. Życie w tamtych czasach i w tamtych stronach nie było ani łatwe, ani lekkie -  bylo ciężkie. Z uprawy ziemi musieli utrzymać rodzinę i wyuczyć w szkołach potomstwo. Mój stryjek Stach uczył się w Seminarium Pedagogicznym w Trąbach, szkołę zamknęli zaborcy ze względu na brak zainteresowanych.. (?!) Czy też może wystepowały braki kadrowe? Przenosząc do odleglej miejscowości.
    Stryjek został urzędnikiem na poczcie w Trąbach, wkrótce ożenił się z córką wójta z Trąb z Antoniną Bujkówną . Po wojnie uzupełnił wykształcenie pedagogiczne i był kierownikiem wiejskiej szkoly Podstawowej w Polecku, niedaleko Osna. Gdy przyszło do zamążpójscia Janiny, o rękę starało się wielu szlachciców - jedni byli za "mizerni", a drudzy za chciwi. Pojawił się swego czasu jegomość, zainteresowany posagiem panny, zapytał dziadka jak sklepikarz, ile dostanie posagu? Na to rozgniewany dziadek krzyknął: u nas dzieci sie nie sprzedaje, tam sa drzwi!  Oj wyobrażam oburzenie dziadka po takich swatach. Następnie została przedstawiona koledze brata Bronka, Marianowi Wojniczowi, kawaler spodobał się dziadkom. Woli rodziców w ówczesnych czasach odrzucić niepodobna i Janina wyszła w 1937 roku w Holszanach [1] za urzędnika Mariana Wojnicza, który był w Rejonowym Sądzie w Holszanach sekretarzem. Wiem od taty, że wujowstwo bywało na obiadach u sędziów i adwokatów jak również sami zapraszali w gości kolegów wuja do swojego malowniczego sosnowego dworku.
    Najstarszy z braci był również żonaty i mieszkał w folwarku na puszczy. Mój tata najchętniej odwiedzał siostrę Janinę w Holszanach zwłaszcza lubił u siostry zostawać na odpusty, kiedy to miasteczko przybierało barw, budziło się z codziennego uśpienia i marazmu. Nagle spod ziemi wyrastały kramiki, pełno żydów handlujących różnościami, od mydła, śledzi, zapałek po kupujących szmaty, ech takie tam wspomnienia jarmarków na kresach.




    Janina Wojnicz z domu Ejgierd z mężem Marianem


    Mój tato od najmłodszych lat marzył, aby skończyć liceum, mieć dobre wykształcenie i tak jak kuzyn Dominik Koczan [2] dostać się do Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie, wszyscy podziwiali kuzyna Dominika w mundurze podoficera, przyszłego lekarza. A gdy przyjeżdżał w odwiedziny ze studiów w rodzinne strony, to wiadomo ,,panny sznurem za mundurem,, taki byl przystojny w mundurze wojskowym Akademii Medycznej. Oj marzył mój tato, marzył dużo czytał. Jednak życie przyniosło zupełnie co innego i dla Dominka i dla Romka. W 1938 roku Dominki Koczan ukończył Wojskową Akademię Medyczną, w 1939 roku po wybuchu wojny znalazł się na wschodzie, wkrótce po tym został aresztowany przez NKWD, przewieziony do Ostaszkowa, skąd do wujostwa wysłał jeden, jedyny list i słuch po nim zaginał. Po latach rodzina dowiedziała się, jaki był los ich jedynego syna, dziś można odnaleźć wujka na liście IPN, podporucznik Dominik Koczan lekarz med. zginął w Ostaszkowie.
    Wracając do mojego taty, to przed wojną miał skończone 7 klas szkoły w Holszanach, chodził do 1 klasy Gimnazjum, mial 14 lat, prawie 15 lat, gdy zdradzieckie Niemcy uderzyły w Polske. Dla narodu była to tragedia, zginął kwiat polskiej inteligencji. Wielkie mordy i prześladowania dla młodych chłopców, koniec dzieciństwa, zmarnowana młodość . 



    Pierwszy z prawej Romek Ejgierd z kolegami z Gimnazjum 


    Gdy tylko wybuchła II WŚ, stryjek Stach, został zmobilzowany, brał udział w kampanii wrześniowej w obronie Warszawy 1939 roku. Nasz ówczesny Rząd dał beztrosko ,,dyla,, za granice do Rumunii zostawiając samotnych obywateli na poniewierkę pod okupacją Niemiecką i Radziecką. Stryjek od spania na brukach Warszawy rozchorował się, co pozostało jemu do końca życia. Kuzyn dziadka, Franciszek Ejgierd zaraz gdy tylko ,,Ruscy,, w 1940 roku zajęli wschodnią Polskę, chodził od domu, do domu i kwestował na partyzantkę polskę. Z listą i z pieniędzmi złapało Franciszka NKWD, zginął torturowany, ciało rzucono do przydrożnego rowu. Ludzi z listy w pierwszej kolejności wywieźli na Sybir, za Ural. Na początek deportowali kuzynów ojca, Wacka z matką, oraz innych kuzynów, którzy podróży do Kazachstanu nie przeżyli, zostali wyrzuceni z bydlęcych wagonów, gdzieś na stepach leżą ich prochy.
    Następnymi na liście byli dziadkowie, oraz mój tato. Oczekiwali niepewnie dnia wywózki na Sybir, za tydzień był oznaczony termin. Jednak Niemcy napadli ZSRR. Dziadkowie pozostali w folwarku w Karolinowie. Już wkrótce nowi agresorzy pokazali na co ich stać, zaczeli od żydów, naszych wywozili do Niemiec lub na Litwę, Łotwę na przymusowe roboty. W lasach organizował sie Polski Ruch Oporu, zalążek AK, choć działały bandy Białoruskie, grasanci, czy też partyzantka Chłopska. Strach bylo żyć, a musialo sie żyć.






    Mój tato wspominał : wstąpiłem do AK jako 18 letni chlopak, 3 maja 1943 roku. Żołnierską przysięgę przyjmował ode mnie w leśniczówce w Krywulach na wilenszczyźnie leśniczy o nazwisku Mickiewicz, był on oficerem ale w warunkach konspiracji nie wszystko wiedzieliśmy. W czerwcu już jako AK-owiec zostałem zabrany na przymusowe roboty do obozu pracy w Bezdanach przy Torfie. Jesienia 1943 roku wraz z kilkoma kolegami uciekliśmy z tego obozu, przez zimę ukrywałem się w nowogródzkim u brata. Wiosną wróciłem do macierzystego oddziału do por. Cerbera. Miałem pseudonim ,,Borsuk,,.  Z oddziałem uczestniczyłem w mniejszych, bądź większych walkach z Niemcami, bądź kolaborantami litewskimi. Uczestniczył również w akcji ,,Burza [3] na wileńszczyźnie, jednak wkrótce po wkroczeniu Armii Czerwonej, AK zakończyła działania na Wileńszczyznie. Byłem internowany z kolegami w obozie w Miednikach, skąd z grupą kolegów uciekłem, unikając wywózki do Kaługi.



    Odznaka nadana za ,,Akcje Burza" na Wileńszczyźnie



    Krzyż AK nadany przez prezydenta RP Lecha Wałęsę


    Jestem dumna z mojego taty, gdy pomyślę że dwa razy był więźniem obozu i przeżył, z drugiej strony każdy młody człowiek chciał w tamtych trudnych czasach przeżyć, choc walczył z bronią w reku nie dla siebie, tylko dla bliskich, dla ojczyzny...
    Pod koniec wiosny 1945 roku znalazł sie w Oszmianie w szkole Rolniczej, pod sfałszowanymi dokumentami, bo władze tam trzymali białoruscy komuniści. Jednak w lipcu 1945 roku udało się ojcu przedostać do Polski, najpierw do Białegostoku, potem poszukiwał rodziców poprzez Czerwony Krzyż, odnalazł w Osnie, na Ziemiach zachodnich. Poprzez zniszczona Warszawę udałl się na poszukiwanie rodziny na zachód. Krótkiego pobytu w zniszczonej powojennej Warszawie nie zapomni nigdy, miasto groza, wszędzie ruina, zgliszcza, jednak ludzie powracali do stolicy, powoli tętniącej życiem, nieszczęśliwym i smutnym. Na zrujnowanym dworcu zostal okradziony przez warszawskich żuli, nic dziwnego i tacy obywatele jak hieny wśród zgliszczy szabrowali, czy tez rabowali mienie innych ludzi.
    Już w 1946 roku latem znalazł sie w Osnie, ojciec Edward niestety już nie żył - umarł na początku maja, matka Julia z Koczanow , żyła, jednak przeżycia wojenne i repatryacja odcisnęły i ślad na staruszce. 


    Ania i Romek Ejgierdowie w 1963 roku


    Mój tato poznał moją mamę Annę w Osnie, mama prowadziła szkółkę dla krawcowych, były to raczej koleżanki mamy, panny i świeżo upieczone mężatki, które uczyły się jak szyć na maszynie ubrania dla mężów i dzieci oraz kreacje dla siebie. Tylko z materiałem bylo krucho, w obrot szły zasłony, a nawet poniemieckie płaszcze wojskowe, taka była bieda. Choć chęć do pracy wśród koleżanek była duża. Moja babcia nie była zachwycona krawcową, pochodzaca z rodzinych chłopskiej, wolała aby jej najmłodszy syn znalazł szlachciankę. Ale czasy się zmieniają Romek ożenił się z Anią i doczekali się sześcioro dzieci. Mój tato po wojnie ukończył tzw. Zaoczne Technikum Rolnicze w Szprotawie, pracował najpierw w gminie w Osnie jako agronom, w latach 60 pracowal w Centrali Zbożowej w Rzepinie, od roku 1970 byl urzędnikiem w GS w Osnie. Gdy moje rodzeństwo uczęszczało do Liceum Ekonomicznego w Osnie, tato działał latami w komitecie rodzicielskim, była to funkcja społeczna, za działalność na rzecz szkolnictwa otrzymał odznakę ,,Hanki Sawickiej,,.  W albumach rodzinnych nie zachowało się prawie żadne zdjęcia sprzed wojny, poprostu zagineły w zawierusze powojennej tułaczki. Z opowiadań taty wiem, że dziadkowie wyjeżdżając z Karolinowa pod Holszanami, mogli wziąć tylko rzeczy osobiste, u ciotki Janiny znajduje się jedno z 1905 roku zdjęcie, na nim dziadek w garniturze i babcia Julka z parasolką. Mój tato był w odwiedzinach w rodzinnych stronach w Holszanach dwa razy na początku lat siedemdziesiątych.



    Dworek Janiny Wojnicz w Holszanach w zimie 1971 roku


    Natomiast po folwarku Karolinowie, po starym 200 letnim sosnowym dworku nie został ślad, dom się zapadł ze starości, pozbawiony gospodarzy, reszty dokonały kołchoźnicze traktory, zrównując folwark z ziemią, dziś jest tam szczere pole, a przez ziemie dziadka przebiega granica między Litwą i Bialorusią. Drugi raz w odwiedziny do Holszan tato zabrał moich braci. Podróże w rodzinne stony pozostaną zawsze sentymentalne. 
    W latach osiemdziesiątych, po odwilży w Polsce i po okrągłym stole, tato organizował społecznie miejsko-gminne koło światowego związku żołnierzy Armii Krajowej. Bardzo lubił prowadzić koło, ponieważ miał wśród członków dużo kolegów z Wileńszczyzny. Nawet zachował się wywiad do gazety lokalnej. 
    Byl przewodniczacym kola Miejsko –Gminnego Swiatowego Zwiazku Zolnierzy Armii Krajowej w Osnie do konca zycia . Odszedl w spokoju w 1999 roku 06 czerwca,swoje zycie poswiecil ojczyznie i rodzinie.Takim pozostanie na zawsze w mojej pamieci
    .






    Przypisy:
    [1] Holszany – misteczko w lezace obecnie na Bialorusi ,przy granicy z Litwa, zalozone przez litewskiego ksiecia Holsze, z Holszan pochodzila ostatnia zona krola Wladyslawa Jagielly , Sonka Holszanska.
    [2] Koczan – bojar Koczan uczestnik Unii Horodelskiej w 1413roku, przyjal herb Nalecz .
    [3],,Akcja Burza ,, na Wilenszczyznie ,inaczej Operacja Ostra Brama, akcja zbrojna rozpoczeta 7 lipca 1944 roku przez oddzialy AK, w ramach Planu Burza ,w celu oswobodzenia Wilna z rak okupanta niemieckiego silami AK i wystapieniu przeciw Armii Czerwonej jako gospodarza terenu.



    16 luty 2008 r.

    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005