<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Wspomnienie o..

  • pro memoria...
  • Stefan Stankiewicz
  • Jan Paweł II w moim życiu
  • Zenona Stankiewicz


  •  

    Wiem, że może nie jest to miejsce odpowiednie, że jest zbyt” malutkie
    i ciaśniutkie”,
    ale musiałem i ja dać wyraz i znaleźć ujście dla tych kilka zdań
    i refleksji, bowiem zadałem sobie pytanie – jaką rolę odegrał w  moim  życiu Papież Jan Paweł II? – i  zdałem sobie sprawę, jaką wielką ona była…


                                      
                                                                           18.05.1920 - 02.04.2005
                                                                        na Stolicy Piotrowej od 16.10.1978 r.


    Wkraczałem w świat dorosłych, kiedy niespodziewanie usłyszałem i obejrzałem
    w Dzienniku wiadomość o wyborze nowego papieża. Do tej pory tylko na lekcjach religii coś księża mówili o zwierzchniku Kościoła, ale jako młody człowiek nie bardzo to wszystko mnie interesowało – dbałem raczej o spotkania z kolegami, czy wypady do kina. Z chwilą pojawienia się Polaka na tronie Piotrowym moje poczucie tożsamości
    i dumy narodowej znacznie urosły. Nie wiedziałem jeszcze, jak to się przełoży na moje późniejsze życie, przecież nie interesowała mnie polityka, a wtedy odbierałem to tylko, jako zjawisko  w wymiarze kościelnym i swoim własnym - duchowym.

    Pierwszym sygnałem o ważności i wielkości wydarzenia w sferze życia społeczeństwa polskiego i mojego własnego, była pierwsza wizyta Jana Pawła II w Warszawie.

    Wtedy to ON wypowiedział, znane dzisiaj wszystkim, słowa:

     

     „… niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi …. Tej Ziemi...” .

     

    Budziło się nowe życie…

      
    Zdjęcia własne

    Jeszcze sam nie bardzo wiedziałem co one oznaczają, dopiero mój tata wyjaśnił mi, że chodzi o to, aby Polska odmieniła się, zmieniła wizerunek, aby socjalizm
    i władza sowiecka odeszła, aby Polska mogła być wolnym krajem, a nie jedną
    z republik radzieckich i aby prawda historyczna była głoszona: napaść sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku, Katyń, Miednoje… To były najważniejsze tematy naszej cichej walki z socjalizmem, wszyscy o nich mówili, ale nikt nie słyszał o tym w telewizji, czy radiu. Dla mnie było to odkrywanie w jakieś mierze, owego dorosłego świata, a prawda głoszona z ust taty wydawała mi się w owym czasie „tajemna” i jednocześnie „magiczna”.
    Powoli zacząłem odkrywać świat, który był głębią doznań rodziców, a jednocześnie pozostawał w sferze niejakiej intymności rodzinnej. Zaczęły się pierwsze przemyślenia: jak to – to nie było tak, jak mnie uczą w szkole?, to jak może tak być, aby książki pisały co innego, a doświadczenia starszych mówiły co innego?.

    W tamtym czasie zaobserwowałem, że rodzice zaczęli dumnie spoglądać na świat, a Radio Wolna Europa już nieodłącznie królowała w wiadomościach ze świata. Tata zawsze słuchał tych nowych, nieskrępowanych niczym wiadomości
    i na bieżąco omawiał w gronie rodzinnym.


    Właśnie ta pierwsza wizyta papieska sprawiła, że ludzie już mniej tajemniczo wymawiali i przypominali sobie prawdę historyczną, z żywiołowością opowiadali o dysydentach, o tym, że inni już coś robią dla zmiany sytuacji politycznej. Zaczęła budzić się tożsamość Polaka, a mnie wydawało się (a pewnie tak było), że ja i inni żyją w swoim świecie, a władze kraju – w swoim… Dla mnie partia polityczna jaką była PZPR (przewodnia siła narodu ?) stała się w tych czasach, jedynie zgrają ludzi, którzy tylko i wyłącznie dla własnych aspiracji społecznych 
    i własnego dobrobytu, potrafiła istnieć. Wiele wniósł do tego zmieniającego się obrazy Polski mój „psor” z technikum, kiedy na PNOS-ie (Propedeutyka Nauk
    o Społeczeństwie), kazał nam czytać pełne opracowania ze zjazdu Partii
    i zakreślać fragmenty, które były niespójne i nielogiczne w stosunku do innych wiadomości. On nauczył mnie wtedy, jak odczytywać informacje, które nie są wyrażone wprost, ale „między wierszami”


    W roku 1980 zaczęły się strajki na Wybrzeżu, akurat wtedy przebywaliśmy całą rodziną w Jantarze i obok słuchania wiadomości podawanych, już  nie tylko przez RWE, ale w ze specyficznym przekłamaniem, także i telewizję państwową, oczywistym symptomem „inności” sytuacji – była pierwszy raz w życiu dla mnie  - informacja, że nie kursują autobusy PKS i trzeba iść na piechotę. Mocno przeżywałem te wszystkie wydarzenia, dziejące się na moich oczach
    i przeżywałem to poczucie strachu, że może dojść nawet do wojny domowej.

    Te dreszcze emocji bardzo żywo pamiętam i pamiętam te chwile, kiedy widziałem na bramie stoczni wizerunek Papieża…

     

    Jakże inaczej żyło się, kiedy mieliśmy wolne związki zawodowe i to poczucie dokonywanych zmiana w mentalności społecznej. Czułem się wolnym człowiekiem, jednakże nie zdawałem sobie sprawy, że jest to tylko złuda, ale raz przebudziwszy się i spojrzawszy ledwo na oczy, wszystkim nam wydawało się, że już komunizm mamy za sobą. Ten kolejny rok dokonał wielu zmian w psychice i nastawieniu ludzi i moim, a były one tak wielkie, że nawet ciężkie przeżycie rozpoczynającego się stanu wojennego i dalszych lat bycia za "kurtyną", nie zmieniło już poczucia tych namacalnych chwil, kiedy byliśmy „wolni”. Ja „już” wiedziałem, że jeżeli choć raz posmakuje się czegoś dobrego i wspaniałego – to już nigdy nie zapomni się tego i tamtych chwil. Każdym swoim ruchem, czuciem i chęcią będzie się dążyć do powrotu tego „smaku”.
     

    Mało wtedy mówiło się o Papieżu w oficjalnych publikatorach, pozostawały tylko wiadomości RWE, które cały czas podawały informacje co ON robi i w jaki sposób pomaga Polsce, a także kazania księży w czasie mszy (chodziłem wtedy do kościoła pw. Stanisława Kostki), gdzie co tydzień odbywała się uroczysta msza ze sztandarami Solidarności, gdzie kazania wygłaszał ksiądz J. Popiełuszko, a wkoło kościoła, wzdłuż sąsiednich ulic stały setki milicyjnych aut. Często otwarta walka społeczeństwa (wieczne manifestacje, rozpędzanie tłumów z armatek wodnych, walka na kamienie i petardy z milicją) lub cicho przekazywane wiadomości i gazetki podziemne (prawie jawnie krążące wśród znajomych) mówiły o tym, że my jesteśmy, a ON nam w tej naszej walce pomaga. Nie czuliśmy osamotnienia - ON był naszym przywódcą duchowym, ideologicznym i życiowym.


    Wszystkie pielgrzymki Ojca Świętego pozostawiały ślad w moim umyśle, ślad
    w postaci niezwykłych wrażeń, doniosłych chwil, które mogłem spędzić jakby „sam na sam” z NIM.

    Może nie rozumiałem w pełni Jego przesłania, może czasem nie pojmowałem wielkich słów przez NIEGO głoszonych, ale ten kontakt z NIM i JEGO fizyczna obecność w rodzinnym kraju – wyzwalała chęć dociekania prawdy, kształtowała dalsze życie według prawd wyznaczanych przez jego nauki. Nie wiem na ile udało mi się wprowadzić we własne życie te wszystkie nauki, ale wiem, że bez NIEGO świat już nigdy nie będzie taki sam.

    Wiele by mówić o tym, jak wielką spuściznę po sobie pozostawił, ale jedno jest w tym pewne – nikt nie zrozumie GO z taką głębią, jak Polacy – my bowiem, wraz z NIM, wyrośliśmy z jednego korzenia historii,  z jednego pnia narodowości i poprzez to pokrewieństwo duszy, wiadomości i doświadczeń życiowych – właśnie ON jest najbliższy naszemu sercu i ON najlepiej rozumiał nas, a my JEGO.

     

    Oczywiście oprócz wymiaru historycznego, to właśnie ON pokazywał nam nowe drogi wiary, uczył żyć w zgodzie z chrześcijańskim rozumieniem życia, pozwalał wyzwolić dobre strony duszy, doświadczał, jak kochać nie tylko siebie…

     

    Wyrósł z naszego „matecznika” i chociaż część swojego życia poświęcił nie tylko nam, ale ogółowi społeczności ziemi, tym bardziej pozostanie ukochany i taki „jedyny” – na zawsze, na wyłączność -  nasz

     

    Takim go zapamiętam…

    Janusz Stankiewicz




    Syntetyczne ujęcie pontyfikatu Jana Pawła II
    (skan z wydawnictwa prasowego)









    04 kwiecień 2005 r.
    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005